środa, 2 stycznia 2019

Top 10 - 2018

Minął kolejny rok, pora więc na książkowe podsumowanie. Przeczytałam w tym roku wiele świetnych książek, ale wybrałam tylko 10 najlepszych tytułów lub serii. W przeciwieństwie do zeszłego roku postanowiłam też wybrać jedną najgorszą przeczytaną książkę, taką którą zdecydowanie odradzam.
Oczywiście kolejność nie ma żadnego znaczenia. Uważam, że nie ma sensu bawić się w jakieś pozycjonowanie, bo książki należą do bardzo różnych gatunków i nie da się ich sprawiedliwie porównać.




1. Cykl Północna Droga; Saga Sigrun, Ja jestem Haldred.
Autorka: Elżbieta Cherezińska.

Spotkałam się z opinią, że są to najsłabsze książki Cherezińskiej, ale nawet jeśli to prawda to przecież i tak czyni je to jednymi z lepszych powieści historycznych. Osobiście jestem zachwycona tą serią nie mniej jak "Hardą" więc zdecydowanie polecam!




2. Cykl Wilcza Dolina; Idź i czekaj mrozów, Zaszyj oczy wilkom.
Autorka: Marta Krajewska.

Wciągająca, pełnokrwista fantastyka. Nie mogę doczekać się trzeciego tomu! Ma być on wprawdzie ostatnim tomem tej historii, ale sama autorka przyznała, że nie zamierza razem z końcem tej powieści pożegnać się z Wilczą Doliną i trzymam ją za słowo, bo też nie zamierzam się żegnać z przedstawionym w tych powieściach światem. Jeśli chcecie poczytać więcej o tych tytułach zapraszam tutaj i tutaj.




3. Cykl Tajemnica Askiru; Pierwszy róg, Drugi legion.
Autor: Richard Schwartz.

Kawał dobrej fantastyki w bardzo specyficznym stylu. Wspominałam w recenzjach zarówno pierwszego jak i drugiego tomu, że klimat powieści przywodzi na myśl grę RPG. Nie jest to bynajmniej wada tych książek. Właściwie chyba pierwszy raz spotkałam się z czymś takim i jest to bardzo ciekawe doświadczenie.





4. Kirke.
Autorka: Madeline Miller.

Pamiętam, że w czasach szkolnych nie przepadałam za mitologią grecką. Pewnie dlatego, że męczoną nas nią do obrzydzenia, nie wspominając przy tym nawet o mitologii nordyckiej, celtyckiej czy chociażby naszej własnej, rodzimej, słowiańskiej (Tego ewenementu edukacyjnego nie rozumiem do dziś). Można więc powiedzieć, że Madeline Miller miała utrudnione zadanie by zachwycić mnie jako czytelnika, ale udało się jej. Kirke to świetna powieść, która na nowo przerabia stary mit. Postacie są świetnie dopracowane, ich emocje, lęki, przyczyny ich decyzji, przeżycia są odmalowane z wielką starannością. Zdecydowanie polecam ten tytuł!


5. Cykl Sekta ViaTerra; Sekta z Wyspy Mgieł, Sekta powraca, Dzieci sekty.
Autorka: Mariette Lindstein.

Autorka tych powieści sama była przez wiele lat w sekcie, może dlatego potrafi tak świetnie oddać klimat i psychologię sekty. Cykl o sekcie ViaTerra to jednak przede wszystkim świetne thrillery, które porwą was na długie wieczory. Od książek Mariette Lindstein ciężko się oderwać!




6. Wilki.
Autor: Adam Wajrak.

Ta książka to tytuł obowiązkowy dla wszystkich miłośników przyrody. Nie wiem jak to możliwe, że przeczytałam ją dopiero w tym roku! Mogłabym znowu rozpływać się nad wspaniałością tej książki, ale chętnych do czytania moich zachwytów skieruję tutaj. A w tym poście napiszę krótko: gorąco polecam!





7. Cykl Pamiętnik Lady Trent; Historia naturalna smoków, Zwrotnik węży.
Autorka: Marie Brennan.

Powieści Marie Brennan zdecydowanie zasługują na wyróżnienie ich z ogromu powieści fantasy już chociażby za specyficzny sposób prowadzenia narracji. Jest to bowiem forma wspomnień bohaterki powieści, która będąc naukowcem za główny życiowy cel swych badań obrała właśnie smoki. Jej naukowe podejście do smoków przykuwa czytelnika do książki na długie godziny.




8. Ostre Przedmioty.
Autorka: Gillian Flynn.

Trzymający w napięciu kryminał o klimacie tak gęstym, że można ją kroić nożem, albo innym ostrym przedmiotem. Nie jest to powieść dla ludzi o słabych nerwach. Wszystkim innym zdecydowanie ją polecam!







9. Cykl Obca; Uwięziona w bursztynie, Podróżniczka, Jesienne werble.
Autorka: Diana Gabaldon.

O ile pierwsza część serii średnio przypadła mi do gustu o tyle dalsze tomy zdecydowanie mnie wciągnęły. Drobiazgowość opisów, wierność w oddaniu klimatu epoki, wielowątkowość i pełnokrwiste postacie przemawiają na korzyść tych powieści. Jeśli więc nie przerażają was ich gabarty (bo są to powieści liczące kolejno 837, 952 oraz 1000 stron) to polecam Wam ten cykl!




10. Idealne życie.
Autorka: Minka Kent.

Wciągajacy thriller psychologiczny osadzony we współczesnych czasach, gdy nasze życie kręci się wokół social mediów. Więcej o tym tytule pisałam tutaj.









Spośród wszystkich książek przeczytanych w 2018 roku te, z różnych powodów, spodobały mi się najbardziej. Zgadzacie się z moją opinią? Zachęcam do podzielenia się swoimi opiniami w komentarzach.

A na końcu tytuł, który wszystkim miłośnikom książek, a w szczególności miłośnikom kotów zdecydowanie ODRADZAM:


O kotach
Autorzy: Stefan ChwinPiotr SiemionPiotr PazińskiMałgorzata RejmerPaweł Sołtys, Olga Drenda.

Jest to cieniutki zbiór opowiadań, który, jako miłośniczkę kotów od razu mnie zainteresował a później mocno zawiódł. 
Spodziewałam się opowieści o tajemniczej naturze, przywiązaniu i inteligencji kotów. Tymczasem z  opowiadań wyłania się wniosek, że koty to tylko dzikie, nieprzyjazne istoty, a przywiązanie do nich jest tylko uczuciowym masochizmem, bo zawsze kończy się dla człowieka bólem po stracie. Widocznie autorzy opowiadań nie mają pojęcia, że kota można trzymać w domu, szczepić, odrobaczać i kastrować. 
Właściwie tylko ostatnia opowieść jest w miarę pozytywna i opowiada o przywiązaniu kota i człowieka. Z innych wynika głównie, że koty to samolubne i wredne zwierzęta. Współczuje autorom, że nie udało im się nigdy z żadnym kotem nawiązać głębszej więzi.



Kat

czwartek, 13 grudnia 2018

Noc między Tam i Tu - Marta Krajewska

Wielu z nas jest miłośnikami rodzimych wierzeń, zaczytujemy się w fantastyce i horrorach, które czerpią ze słowiańskich podań. O wąpierzach, sukkubach, latawcach, strzygach. O wielu takich tytułach pisałam już na tym blogu choćby tutaj.
Co jednak jeśli chcemy zaszczepić miłość do wierzeń i kultury naszych przodków młodszemu pokoleniu? Otóż jest pewna książka, którą zdecydowanie warto podrzucić młodszemu pokoleniu, chociażby z okazji zbliżających się świąt. Nie macie pomysłu na prezent dla siostrzenicy lub siostrzeńca? A więc mam dla Was małą podpowiedź...

Prozę Marty Krajewskiej zna już raczej każdy, kto chociaż trochę zagłębił się w mojego bloga. Nie ukrywam, że jest to jedna z moich ulubionych autorek i mam szczerą nadzieję, że będę mogła przeczytać jeszcze wiele jej książek. Ostatnio jednak poznałam ją w nieco innych okolicznościach, a mianowicie czytając jej książkę dla dzieci. Książka nosi tytuł "Noc między Tam i Tu" i jest właściwie początkiem nowej serii, która uzupełnia naszą wiedzę o Wilczej Dolinie, ale sama w sobie jest książką dla dzieci. Pomimo że, jak to z książkami dla dzieci bywa, ma ona nieco uproszczoną formę, to jednak bardzo przypadła mi ona do gustu i to z kilku powodów. 


Głównym bohaterem książki jest Bratmił. Właśnie otrzymał on swoje dorosłe imię na ceremonii postrzyżyn, która dla naszych przodków była przejściem między okresem wczesnego i starszego dzieciństwa, a więc pomiędzy czasem, gdy było się tylko zwykłym dzieciakiem biegającym po wiosce a czasem gdy było się już młodzieńcem szkolącym się do przyszłego zawodu. Ceremonia ta odbywała się zazwyczaj pomiędzy 7 a 9 rokiem życia, czego pozostałości widzimy zresztą do dzisiaj w naszym kraju sprytnie zaadoptowane przez chrześcijaństwo.

Ale wracając do książki; Bratmił jest mieszkańcem znanej nam już Wilczej Doliny. Ale akcja "Noc między Tam i Tu" dzieje się na długo przed wydarzeniami z "Idź i czekaj mrozów". Po oficjalnych postrzyżynach Bratmił zaczyna szkolić się by przyjąć zawód swojego ojca, który jest wikliniarzem. Dzięki książce młody czytelnik może zapoznać się z tym jak wyglądało życie naszych przodków, ponieważ, mimo iż jest to w gruncie rzeczy fantastyka, to jednak autorka, sama zaangażowana w odtwórstwo historyczne, opowiada wiele o tym jak wyglądało życie kiedyś. W co wierzono, co jadano, jak spędzano czas. Dodatkowo opowieść wzbogacają piękne ilustracje Magdaleny Szynkarczuk. A więc wszystko, czego nie damy sobie rady wyobrazić możemy obejrzeć na ilustracji. 



Ale "Noc między Tam i Tu" to nie tylko świetne wprowadzenie dzieci w świat dawnych Słowian, ale także mądra opowieść o zazdrości, odpowiedzialności i wszelkich problemach wynikających z posiadania rodzeństwa. Bowiem główny bohater niedługo po swoich postrzyżynach zostaje starszym bratem. Mała Paprotka staje się nagle oczkiem w głowie rodziny, wszyscy ją kochają i rozczulają się nad nią, chociaż przecież ona nic jeszcze nie umie! Bratmił wie, że powinien być dorosły i odpowiedzialny. Ale stopniowo zaczyna czuć coraz większą złość i zazdrość. Aż wreszcie zdarza się nieszczęście i mała Paprotka znika porwana przez mamunę i tylko Bratmił może ją odnaleść. Bo tak robią starsi bracia.
Opowieść o Bratmile będzie więc świetną, pouczającą historią dla dzieci, które same zostały starszym rodzeństwem.


[...] O siostrę nie bądź zazdrosny, bo wkrótce urośnie i zobaczysz, że nikt tak cię nie zrozumie, jak ona. Przyjaciele przychodzą i odchodzą, możesz kogoś pokochać i zawieść się okrutnie. Ale rodzeństwo zawsze powinno stać za sobą murem, nawet jak czasami będzie się bić i kopać. Rodzina jest najważniejsza.

Ponadto podoba mi się oczywiście fakt, że Marta Krajewska rozszerza swoja opowieść o Wilczej Dolinie. Dotychczas mieliśmy jedynie historię Vendy i chociaż we wrześniejszych powieściach Krajewskiej to nie zawsze Venda była główną bohaterką to jednak koniec końców to wokół niej skupiały się wszystkie wątki. Teraz poznajemy inne historie, które wydarzyły się w Wilczej Dolinie, a o których za czasów Vendy czasem wspominano. Mam wielką nadzieję, że takich powieści, a właściwie cykli powieści traktujących o różnych mieszkańcach żyjących w różnych czasach w Wilczej Dolinie będzie jeszcze więcej.
Polecam Wam gorąco!


Tytuł:                   Noc między Tam i Tu,
Autorka:              Marta Krajewska,
Wydawnictwo:    Genius Creations,
Data wydania:     2017,
Ilość stron:          150,
Ilustracje:            Magdalena Szynkarczuk,


Kat




poniedziałek, 19 listopada 2018

Drugi Legion - Richard Schwartz

Kontynuacje mają zawsze tą przewagę nad pierwszymi częściami serii, że czytelnicy, którzy po nie sięgają, przymykają już oczy na to co drażniło ich w pierwszych tomach i cieszą się lekturą, a ci którym seria nie podeszła zazwyczaj po kontynuacje w ogóle nie sięgają. No więc ja zdecydowanie jestem w tej pierwszej grupie jeśli chodzi o "Drugi Legion" Richarda Schwartza.
Długo zastanawiałam się nad tym jak napisać recenzję tej książki, bo przeczytałam ją już jakiś czas temu. Naprawdę mam bardzo niewiele zastrzeżeń do tej książki, największą jej wadą jest chyba po prostu to, że się skończyła. Ale na swoją obronę dodam, że jako fanka książek fantasy jestem bardziej podatna na takie powieści i wygląda na to, że "Tajemnica Askiru" po prostu wciągnęła mnie bez reszty.

Akcja powieści rozpoczyna się w znanej nam już gospodzie "Pod Głowomłotem". Chociaż magiczna burza śnieżna została już uciszona to Havald i reszta jego kompanów nadal tkwią uwięzieni w gospodzie przez mroźną zimę. I muszę przyznać, że początkowo byłam przerażona faktem, że kolejne kilkaset stron spędzę z nimi w tej gospodzie, to byłoby jednak zbytnie okrucieństwo dla czytelnika i Schwartz na szczęście się go nie dopuszcza. O ile uwielbiam zimowe klimaty o tyle stagnacja z pierwszego tomu po prostu mnie dobijała. Na szczęście "Pod Głowomłotem" zawita nowy podróżny, za sprawą którego nasi bohaterowie znajdą magiczny sposób na uwolnienie się z położonej w górach gospody i dostanie się do słynnego Askiru... przynajmniej w zamierzeniu, bo tak naprawdę wylądują w zupełnie innym miejscu.



W każdym razie, jeśli komuś tak jak mi, w "Pierwszym Rogu" przeszkadzała monotonia miejsca akcji to w "Drugim Legionie" jest zdecydowanie lepiej. Tutaj dosłownie przenosimy się z miejsca na miejsce. Zmienia się klimat i akcja również wydaje się gorętsza. W kwestii związku Havalda i Leandry podzielam opinię czytelników, z którymi rozmawiałam o tej książce, ja również cieszę się, że w "Drugim Legionie" autor zepchnął na dalszy tor ich romans. Zdecydowanie nie była to mocna strona powieści. Samej Leandry też jest jakby mniej, a muszę przyznać, nie przepadałam za tą postacią.

Seria "Tajemnica Askiru" nabiera tempa w drugim tomie. Nie wiem, w jakiej mierze jest to spowodowane tym, że kontynuacja jest lepsza od swojej poprzedniczki, a w jakiej po prostu faktem, że przywiązałam się do postaci i miejsc, ale podczas czytania "Drugiego legionu" naprawdę zaczęłam interesować się historią Askiru i chciałabym dowiedzieć się o nim więcej. Jak na złość autor zdradza nam bardzo niewiele. Akcję obserwujemy z perspektywy Havalda więc wiemy i widzimy tylko tyle co on, jest to jednocześnie irytujące i frapujące w zmiennych proporcjach. O samym Havaldzie niestety również nadal nie dowiemy się wiele więcej niż dotychczas, może z wyjątkiem tego co wywnioskujemy sami z jego zachowania w różnych sytuacjach. Akurat ten zabieg nawet mi się podoba, oczywiście dlatego, że książka będzie miała kontynuację w której zapewne dowiemy się znów trochę więcej. 

Wszyscy, którym w "Pierwszym rogu" wpadła w oko mroczna elfka Zokora zdecydowanie nie będą zawiedzeni. W drugiej części jest jej więcej, chociaż ja osobiście czuję lekki niedosyt jeśli chodzi o kreację tej postaci, ale nie mogę zdradzić dlaczego, by nie psuć wam lektury (może napiszę o tym przy recenzji kolejnej części). Poznajemy też kilka nowych postaci, ale wydaje mi się ciekawsze to jakie zmiany zachodzą w postaciach, które już znamy z poprzedniego tomu. 



Jeśli ktoś czytał moją opinię o "Pierwszym rogu" zapewne pamięta moje porównanie tej książki do gry komputerowej. Obecnie jestem zdania, że taki jest chyba styl pisania Richarda Schwartza. Można się jednak do tego przyzwyczaić, a nawet jest to pewien atut powieści. W końcu nie często spotyka się w ten sposób pisane książki.

Jest oczywiście coś co mnie w "Drugim Legionie" drażniło. Jest to bardzo często spotykane w literaturze (no i w grach komputerowych) kreowanie głównego bohatera nie idealnego, który nawet gdy popełnia błędy to robi to jakoś tak dobrze, wszyscy go uwielbiają i nawet wrogowie podziwiają. No cóż, nie tylko Schwartz popełnia ten błąd, więc chyba będę się musiała na to uodpornić. 

Cóż, drugi tom serii jest zdecydowanie bogatszy, ciekawszy, zabawniejszy i bardziej zaskakujący. O ile "Pierwszy róg" czyta się lekko o tyle "Drugi legion" się pochłania, bo tak bardzo nie można się doczekać co będzie dalej. "Tajemnica Askiru" to zdecydowanie świetna seria fantasy, po którą warto sięgnąć. 







Tytuł:                Drugi Legion,
Autor:               Richard Schwartz,
Seria:                Tajemnica Askiru,
Wydawnictwo: Initium
Data wydania:  22 październik 2018,
Ilość stron:       526.










Kat


środa, 7 listopada 2018

Premiery Listopad 2018


Tegoroczny listopad obfituje w ciekawe premiery, postanowiłam przedstawić kilka z nich, na które najbardziej nie mogę się doczekać.



Tytuł: Gawędy o wilkach,
Autor: Marcin Kostrzyński,
Wydawca: Świat Książki,
Premiera: 28 listopad,

Marcin Kostrzyński przez wiele lat był myśliwym. Pewnego dnia postanowił na zawsze odłożyć broń. Teraz filmuje zwierzęta, swoje materiały udostępnia nieodpłatnie na youtube, prowadzi prelekcje w szkołach. Najbardziej pokochał wilki…
Zasłynął wiosną tego roku, gdy wszystkie media w Polsce obserwowały walkę o życie wilka potrąconego na drodze. Dzięki wsparciu wielu osób dobrej woli – udało się.
Kapitalna polska książka o najpiękniejszych drapieżnikach naszego ekosystemu.

Jestem miłośniczką wilków i uważam, że jest bardzo ważne abyśmy dbali o nie, także podnosząc świadomość ludzi na ich temat. Z miłą więc chęcią sięgnę po książkę Marcina Kostrzyńskiego, zwłaszcza, że jest on byłym myśliwym, który zmienił swoje podejście do zwierząt.



Tytuł: Ogień i krew. Tom 1,
Autor: George R.R. Martin,
Wydawca: Zysk i S-ka,
Premiera: 20 listopad,

300 lat przed wydarzeniami opisanymi w Grze o tron
Kiedy Westeros rządziły smoki...
Opowieść o ekscytujących dziejach dynastii Targaryenów...
Wiele stuleci przed wydarzeniami opisywanymi w pierwszym tomie cyklu, Grze o tron, Targaryenowie – jedyna rodzina smoczych lordów, która przeżyła zagładę Valyrii – zamieszkali na Smoczej Skale, nad którą panowali przez z górą dwa stulecia, nim postanowili podbić całe Westeros. Ogień i krew zaczyna się opowieścią o legendarnym Aegonie Zdobywcy, który stworzył Żelazny Tron, a następnie opisuje dzieje kolejnych pokoleń Targaryenów walczących o utrzymanie tego słynnego krzesła, aż po wojnę domową, która omal nie zniszczyła ich dynastii.
Co naprawdę wydarzyło się podczas Tańca Smoków? Dlaczego tak niebezpiecznie było odwiedzać Valyrię po Zagładzie? Jak wyglądało życie w Westeros w czasach, gdy nad niebem panowały smoki? Jakie były najstraszliwsze zbrodnie Maegora Okrutnego? Dlaczego Aegonowi Zdobywcy nie udało się podbić Dorne?
To tylko niektóre z pasjonujących pytań, na które odpowiada ta szczegółowa kronika spisana przez uczonego arcymaestera z Cytadeli. Książka zawiera także kilkadziesiąt nowych czarnobiałych ilustracji autorstwa Douga Whetleya.
Ogień i krew będzie dla świata Westeros tym, czym jest Silmarillion dla Śródziemia.

To tytuł obowiązkowy dla każdego fana Gry o Tron więc z całą pewnością sięgnę po ten tytuł. Na Wichry Zimy raczej nie ma się co nastawiać w najbliższym stuleciu, więc wszystkim, którzy również kochają Westeros polecam ogrzewać swój ból przy Ogniu i Krwi.



Tytuł: Islandia,
Autor: Piotr Milewski,
Wydawca: Świat Książki,
Premiera: 14 listopad,

Siódmego czerwca 1613 roku do zatoki Nesvogur na półwyspie Snafellsnes wpływa statek handlowy z Bremy. Na pokładzie stoi Daniel Vetter, Morawianin, członek Jednoty Braci Czeskich. Ma dwadzieścia jeden lat. Nie wiemy, jak wygląda, nie zachował się bowiem żaden jego portret. Możemy sobie wyobrazić, że na jego twarzy rysuje się zmęczenie morską podróżą, a w sercu ciekawość siłuje się ze strachem. Ćwierć wieku później, w roku 1638, w prowadzonym przez Vettera warsztacie typograficznym w Lesznie, ukazuje się książka pod tytułem Islandia albo Krótkie opisanie wyspy Islandyji. Wieść o pierwszym opisie wyspy wydanym w języku polskim roznosi się lotem błyskawicy po Europie.
Wydany przez Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Islandzkiej reprint dzieła Daniela Vettera wpadł mi w ręce, gdy szukałem inspiracji do podróży. Przeczytałem Islandię.. . w jeden wieczór. Przerzucając ostatnią stronę, wiedziałem, że opisuje ona dokładnie miejsce, które chcę odwiedzić.
Zapakowałem książkę Morawianina do plecaka i pojechałem na Islandię.

Kolejna książka o Islandii, a więc kolejne, indywidualne spojrzenie. Z niecierpiwością czekam, by udać się w kolejną literacką podróż do tego niesamowitego miejsca.



Tytuł: Księga czarownic,
Autor: Deborah Harkness,
Wydawca: MAG,
Premiera: 28 listopad,

Piękna i młoda doktor historii Diana Bishop studiuje alchemiczne księgi w oksfordzkiej Bibliotece Bodlejańskiej. Jeden manuskrypt promieniuje dziwnym lśnieniem. Brakuje mu kilku stron. A spod pisma wyłania się niemożliwy do odczytania inny tekst.
Diana wie, że by go odczytać, musiałaby użyć swoich magicznych mocy. Pochodzi bowiem z potężnej rodziny o wielowiekowych czarnoksięskich tradycjach. Z rodziny pierwszej czarownicy straconej w Salem. Ale Diana boi się swojej magii. Broni się przed nią.
Wraca jednak do księgi. Ale okazuje się, że manuskryptu nie ma w bibliotece, bo zaginął przeszło sto lat wcześniej…
Tymczasem Oksfordem wstrząsają tajemnicze morderstwa. A Bibliotekę Bodlejańską zaludniają niebezpieczne czarownice, czarnoksiężnicy, demony i wampiry. Wszyscy poszukują księgi…
Wśród tych istot, których nie sposób odróżnić od ludzi, jest urzekający Matthew Clairmont – tajemniczy światowej sławy profesor biochemii i neurologii.
Diana wie, że nie wolno jej złamać zakazu wchodzenia w uczuciowe związki z przedstawicielami innych ras. Wie, że tę miłość może przypłacić życiem.
Tak rozpoczyna się przebogata opowieść o zakazanej potężnej miłości, wśród walki o tajemnicę, która być może zmieni świat…

Sama nie wiem czego spodziewać się po tej książce i dlaczego to ona wpadła mi w oko z dziesiątek innych zapowiedzi, zwłaszcza, że nie ma jeszcze nawet okładki, ale chyba dam jej kredyt zaufania, bo czuję, że może mieć w sobie to coś...



Tytuł: Bitwy w świecie Tolkiena,
Autor: David Day,
Wydawca: Zysk i S-ka,
Premiera: 26 listopad,

Bogato ilustrowany przewodnik po dramatycznych zmaganiach sił dobra i zła w świecie Tolkienowskiego Śródziemia
Książka Bitwy w świecie Tolkiena przywołuje największe starcia, jakie miały miejsce na przestrzeni trzech er istnienia Ardy, a także przed jej stworzeniem. David Day zwięźle opisuje ludy i bohaterów zaangażowanych w poszczególne konflikty, omawia stosowaną w nich taktykę i przedstawia plany bitew oraz dokładnie umiejscawia je w czasie, najwięcej miejsca poświęcając Trzeciej Erze, a zwłaszcza walkom stoczonym w trakcie Wojny o Pierścień. Niewątpliwą zaletą książki jest porównanie konfliktów i bohaterów stworzonych przez Tolkiena z konfliktami i bohaterami znanymi z legend naszego świata, i to nie tylko z tymi najbardziej oczywistymi, jak greckimi i skandynawskimi, lecz także tybetańskimi.
Książka zawiera liczne barwne i czarno-białe ilustracje, tabele chronologiczne oraz odsyłacze do opisów konfliktów przedstawionych w Silmarillionie, Niedokończonych opowieściach, Hobbicie i Władcy Pierścieni. Stanowi ona tematyczne rozwinięcie Atlasu Tolkienowskiego tego samego autora.

I oczywiście tytuł obowiązkowy dla każdego fana Tolkiena. Mnie osobiście kreska Davida Day nie przekonuje w zupełności, ale jestem ciekawa jego przedstawienia bitew, bo to dość trudny orzech do zgryzienia.



Tytuł: Podróż Bazyliszka. Pamiętnik Lady Trent,
Autor: Marie Brennan,
Wydawca: Zysk i Ska,
Premiera: 26 listopad,

Dalszy ciąg porywających przygód lady Trent w świecie smoków
Wierni czytelnicy poprzednich tomów pamiętników lady Trent, Historii naturalnej smoków Zwrotnika węży, mogą uważać, że poznali już szczegóły jej historycznego rejsu na pokładzie Królewskiego Okrętu Badawczego „Bazyliszek”, ale prawda o tej pouczającej, przerażającej i skandalizującej podróży nigdy nie została ujawniona - aż do teraz.
Sześć lat po ryzykownej wyprawie do Erigi Izabela wyrusza na jak dotąd najbardziej ambitną ekspedycję: podróż dookoła świata, aby badać wszystkie odmiany smoków we wszystkich miejscach, gdzie te gady występują. Od pierzastych węży wygrzewających się na ruinach upadłej cywilizacji po potężne węże morskie w tropikach, stworzenia te są źródłem nieustannej fascynacji i śmiertelnego niebezpieczeństwa.
Oczywiście badania naukowe są głównym celem wyprawy, ale życie Izabeli rzadko bywa takie proste. Nieustraszona podróżniczka musi stawić czoło sztormom, chorobom i intrygom na najwyższych szczeblach władzy. Wbrew sobie musi wziąć też udział w działaniach wojennych na skalę międzynarodową, a przy tej okazji dokonuje rewolucyjnego odkrycia, które rzuci całkiem nowe światło na starożytną historię smoków.

Zachwyciła mnie pierwsza część przygód Lady Trent, a drugi tom czeka już w kolejce do przeczytania, jestem pewna, że Marie Brennan mnie zawiedzie. Tom trzeci też już oczywiście zamówiony i nie mogę się doczekać gdy dołączy do swoich dwóch siostrzyczek na mojej półce. Nie tylko świat przedstawiony w książkach z cyklu Pamiętniki Lady Trent jest niezwykły, ale i samo jego przedstawienie, a więc właśnie za pomocą pamiętnika głównej bohaterki. Czyta się to niesamowicie i jestem ciekawa jej dalszych przygód.


Kat

Ostre Przedmioty - Gillian Flynn

Twarz, którą pokazujesz ludziom, mówi im, jak mają cię traktować.

W ostatnim czasie czytałam wiele kryminałów i thrillerów psychologicznych, a wiele z nich mnie zachwyciło, ale "Ostre Przedmioty" są jednak wyjątkowe. Gillian Flynn  zrobiła coś, co nie każdemu autorowi się udaje, stworzyła tak realny klimat traum i niedomówień, że czytelnik wręcz dusi się nim przez całą lekturę. Czytanie "Ostrych Przedmiotów" nie należy do przyjemnych w sposób konwencjonalny, ale jesteśmy tak zafrapowani i uzależnieni, że nie możemy odłożyć lektury.

Książka zaczyna się w dość typowy dla kryminałów sposób. Główna bohaterka, jak w większości tego typu powieści jest dziennikarką. Dostaje ona zadanie powrotu do małej miejscowości z której pochodzi i napisania artykułu o zaginionej tam dziewczynce. Sprawa jest tym ciekawsza, że w rok wcześniej również zaginęła tam dziewczynka, a później jej zwłoki zostały znalezione w lesie. 
Gdy Camille wraca do Wind Gap dostajemy to co zna wielu z nas, którzy pochodzą z małych miejscowości, ale o wiele bardziej intensywne. Wind Gap z całą pewnością nie jest miejscem, w którym chcielibyśmy mieszkać, no chyba, że bylibyśmy uprzywilejowani. Tu każdy wie wszystko o każdym. Jedni są lepsi, popularniejsi, inni gorsi, tak samo w szkole jak i po niej. Ważne jest by stwarzać pozory, by dbać o to co myślą o nas inni. Ważne jak nas widzą, co o nas mówią.

Ilekroć ludzie mówią mi, że jestem ładna, myślę o całej tej brzydocie, 
od której roi się pod moim ubraniem.

Poza klimatem małej, zaściankowej mieścinki, w której ludzie pozują na lepszych niż są, mamy w tej powieści jeszcze jeden dominujący, zagęszczający atmosferę wątek. Jest to kwestia więzi matka-córka, w tym przypadku bardzo chorych, pełnych żalu, pretensji, oskarżeń, traum i niedomówień. Camille zatrzymuje się w domu swojej matki, Adory. Adora jest dobrze sytuowaną, bogatą, pretensjonalną i dbającą o swój wizerunek kobietą. Mieszka w pięknym domu z mężem, ojczymem Camille, córką Ammą i wiecznym żalem po córce Marian, czasem wręcz zbyt pokazowym. To relacje między Camille i jej matką Adorą, wzajemne oskarżenia, często irracjonalne, są jedną z głównych osi tej powieści. Camille zawsze była dla swej matki ciężarem, błędem, czymś nieudanym. Najpierw przez sam fakt, że istniała, a później przez swoją niepokorność nigdy nie zaskarbiła sobie uczuć matki, które dla wielu są rzeczą oczywistą.

Kiedy dziecko w tak młodym wieku uświadamia sobie, że jego matka się nim nie przejmuje, 
dzieje się coś złego.



To jednak nie jedyne elementy, które składają się na klimat tej powieści. Mamy jeszcze alkohol, narkotyki, wykorzystywanie seksualne nieletnich i przez nieletnich, zaburzenia psychiczne od samookaleczania począwszy a skończywszy na zastępczym zespole Munchausena.  Atmosfera powieści jest bardzo gęsta, pełna patologii i traum, ale niestety bardzo prawdziwa. Myślę, że każdy z nas dostrzeże w poszczególnych wątkach powieści wiele rzeczy, które zna z własnych doświadczeń.

Napisałam bardzo dużo o klimacie powieści i nie bez przyczyny, bo w zasadzie jest to najlepsza cecha tej powieści.
Jeśli chodzi o akcję, to odniosłam wrażenie, że niezbyt wiele się działo, bohaterowie raczej poruszali się niczym we mgle, dochodzenie w sprawie zaginięcia, a później śmierci dziewczynki stoi właściwie w miejscu, a czytelnik dostaje jedynie chaotyczne i nieprowadzące absolutnie do niczego konkretnego tropy. Czujemy jednak skąd może pochodzić zło, chociaż jest go w tej powieści bardzo wiele, ale instynktownie wyczuwamy skąd pochodzi to najbardziej mroczne. 
I to nas zwodzi.
Zakończenie powieści było dla mnie sporym zaskoczeniem. Gillian Flynn kończy nagle, odniosłam wręcz wrażenie, że końcówka została celowo skrócona, ucięta. To samo w sobie też mogło być celowym zabiegiem autorki wywołującym w czytelniku dodatkową traumę. Jednak to jak skończyła się fabuła "Ostrych Przedmiotów" też nie należy do przyjemnych. Odniosłam wrażenie, że wszystko, co działo się w Wind Gap, było jeszcze bardziej chore i wypaczone niż się wydawało. Czy to również obrazuje rzeczywistość?

Gorąco polecam tę książkę wszystkim, którzy lubią trudne tematy i niebanalne postacie. Ale zdecydowanie trzeba być bardzo otwartym, by wejść w tą powieść i ją zrozumieć. 








Tytuł: Ostre Przedmioty,
Autor: Gillian Flynn,
Wydwanictwo: Znak Literanova,
Data wydania: 4 lipca 2018,
Ilość stron: 336








Kat


czwartek, 6 września 2018

Runa – Vera Buck



Właśnie skończyłam czytać niesamowitą książkę. Nie jest to może lekka powieść na nudne popołudnie, ale zapewniam Was, że jest to książka, od której nie da się oderwać a z każdą stroną włos się coraz bardziej jeży na głowie. Jeśli więc macie ochotę na coś z dreszczykiem to polecam Wam "Runę" autorstwa Very Buck, która w tym tygodniu pojawiła się w księgarniach.

Na pewno każdy z nas kojarzy jak kiedyś wyglądały szpitale psychiatryczne i psychiatria w ogóle. Nasze skojarzenia są zazwyczaj mroczne, ale chociaż metody leczenia chorób psychicznych w XIX wieku nazwalibyśmy dziś co najmniej dziwnymi, a czasem wręcz nieludzkimi, to jednak ówcześni lekarze swoimi eksperymentami przyczynili się do rozwoju tej nauki i przeważnie, na swój sposób, starali się pomóc swoim pacjentkom. Oczywiście pomijając fakt, że poza prawdziwymi przypadkami chorób psychicznych XIX-wieczni psychiatrzy często leczyli kobiety z histerii, czyli w zasadzie poddawali przeróżnym, czasem przerażającym zabiegom, kobiety często jak najbardziej zdrowe. W większości byli oni jednak święcie przekonani, że czynią dobrze i pomagają swoim pacjentkom wrócić do zdrowia.



W powieści Very Buck przenosimy się do Paryża w 1884 roku. Autorka świetnie oddaje klimat dziewiętnastowicznego miasta. Młody Johnann Richard Hell od kilku lat nosi się z zamiarem tytułu doktora, pracuje w szpitalu dla obłąkanych La Sarpetriere. Jori przyjechał do Paryża ze Szwajcarii, a do zostania specem od umysłów zainspirowała go ukochana, która sama cierpiała na chorobę psychiczną i którą Jori miał nadzieję uleczyć.

W szpitalu La Sarpetriere słynny doktor Charcot przeprowadza eksperymenty na obłąkanych kobietach. Przeprowadza on z udziałem pacjentek spektakle, które cieszą się w mieście ogromną popularnością. Dla Joriego doktor Charcot jest autorytetem, wkrótce jednak w La Sarpetriere pojawia się przypadek, któremu nawet słynny lekarz nie będzie mógł podołać. Owym przypadkiem jest mała dziewczynka imieniem Runa. Przeraża ona cały personel szpitala, chociaż jest chudym, na pierwszy rzut oka budzącym współczucie dzieckiem, przy bliższym poznaniu okazuje się dzika i niebezpieczna, a każde z jej oczu jest innego koloru. Joriego fascynuje nowa pacjentka, oraz dziwne znaki, którymi się posługuje. Młody lekarz postanawia przeprowadzić operację mózgu dziewczynki. Jest przekonany, że oto jego kariera wreszcie ruszyła, wkrótce zacznie on jednak zauważać, co tak naprawdę się wokół niego dzieje.

Tymczasem w Paryżu dochodzi do serii tajemniczych morderstw, a na miejscach zbrodni wyryte są znaki. Niesamowicie podobne do tych, którymi posługuje się mała Runa. Czy więc ubezwłasnowolnione, zamknięte przed światem dziecko, może mieć coś wspólnego z tymi morderstwami?

Cala powieść pokazana jest z perspektywy kilku osób. Lubię to rozwiązanie, bo sprawia ono, że czytelnik ma szerszy pogląd na całą sytuację, możemy wczuć się w kilku bohaterów i poznać ich motywację, zamiary, cele i obawy. Dzięki temu powieść staje się realistyczniejsza, pełniejsza. Vera Buck świetnie operuje tą metodą.

Oczywiście nieodłącznym elementem tej powieści jest groza. Przerażające są zarówno opisy "Leczenia" pacjentek z histerii. Lekarze używają metod często iście nieludzkich, a objawy rzekomej histerii, jakiej się dopatrują u leczonych kobiet, są często godne pożałowania. Oczywiście mężczyźni ci są przeświadczeni o swojej nieomylności, dobrych intencjach i powodzeniu swoich terapii. Grozę w powieści budzi także już sam klimat szpitala psychiatrycznego z XIX w. Atmosfera jest czasem wręcz klaustrofobiczna. Przez to czasem powieść nieco ciężka i pomimo ciekawości człowiek musi odłożyć na chwilę książkę, żeby odpocząć.

Ogólnie jednak powieść Very Buck skradła moje serce. Świetnie kreuje ona postacie, chociaż to co najlepiej jej wychodzi to zdecydowanie tworzenie klimatu. Jej dziewiętnastowieczny Paryż jest jak żywy, jej szpital La Sarpetriere również. Chociaż klimat powieści jest bardzo ciężki i mroczny to jednak warto udać się w tę podróż, z całą pewnością nie pożałujecie.






Źródła:

Tytuł: Runa,
Autor: Vera Buck,
Wydawnictwo: Initium,
Data wydania: 3 września 2018,
ilość stron: 592.




Zdjęcie własne




Kat

sobota, 11 sierpnia 2018

Idealne życie - Minka Kent



... zdesperowani ludzie nie podejmują dobrych decyzji.


Ostatnimi czasy mamy wysyp thrillerów psychologicznych. Tytuł, o którym chcę Wam opowiedzieć pojawił się w księgarniach już prawie rok temu i od tej pory zatonął pod dziesiątkami podobnych książek. Jakimś jednak szczęśliwym zrządzeniem losu trafił w moje ręce, a teraz postaram się przekonać Was, by trafił i w Wasze.

Skłamałabym gdybym napisała, że "Idealne Życie" jest książką jedyną w swoim rodzaju. Właściwie wybrałam ją, bo po opisie z okładki bardzo przypominała mi książkę "Bad Mommy" autorstwa Tarryn Fisher. Jest właściwie podobna również do kilku innych tytułów, ale osobiście uważam, że wśród thrillerów psychologicznych trudno o oryginalność. Zdecydowanie jednak "Idealne życie" ma swój własny klimat.



Poznajemy Autumn Carpenter której pasją życia jest podawanie się za kogoś kim nie jest. Swojego chłopaka zdobyła nie tym jaka była, lecz tym, że prześledziwszy jego upodobania stała się spełnieniem wszystkich jego ideałów. Stała się dokładnie taką dziewczyną, jakiej szukał. Teraz jednak Autumn fascynuje się obserwowaniem w social media pewnej rodziny, poprzez profil Daphne McMullen.

Życie McMullenów wydaje się być idealne. Kochające się małżeństwo, on idealny mąż i ojciec, oraz ona, idealna żona i matka. Trójka uroczych dzieci, z których jedno w szczególności interesuje Autumn.

Motyw satalkingu może Wam przywodzić na myśl "Dziewczynę z pociągu", wizerunku w social media "Bad Mommy", a pozornie idealnego małżeństwa "Za zamkniętymi drzwiami", ale zapewniam Was, że nawet jeśli czytaliście wszystkie te książki, to nadal warto sięgnąć po powieść Minki Kent, ponieważ przedstawiła ona wszystkie te motywy w zupełnie nowy, frapujący sposób. Okazuje się, że dla Daphne prowadzenie konta na profilu społecznościowym, które z zazdrością śledzi mnóstwo kobiet, a w tym Autumn, jest często odskocznią od trudnego i rozczarowującego życia rodzinnego.

Autumn wkrótce przekonuje się, że idealne życie McMullenów jest jedynie fikcją. Tymczasem w jej własnym życiu również nie dzieje się najlepiej, siostra jej chłopaka coraz bardziej ineresuje się przeszłością Autumn, którą ta wolałaby zostawić za sobą. Fałszywość szczęścia rodziny McMullenów to nic w porównaniu z fałszem jakim jest Autumn Carpenter.

Osobiście uważam, że "Idealne Życie" ma najlepsze zakończenie ze wszystkich wymienionych przeze mnie powyżej książek. O ile całą fabułę raczej łatwo jest przewidzieć, o tyle Kent kończy powieść w naprawdę zaskakujący sposób, na jaki nie pokusiły się autorki pozostałych porównywanych przeze mnie tytułów. Książka Minki Kent jest intrygującą lekturą, która pochłonie Wam czas z taką łatwością z jaką robią to social media. Lepiej więc upenijcie się, że nie macie do zrobienia nic pilnego.




Tytuł: Idealne życie,
autor: Minka Kent,
wydawca: Filia,
data wydania: 13 września 2017,
ilość stron: 368.












Kat